Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
152 odpowiedzi w tym temacie

#121 ~Czesław~

~Czesław~
  • Goście

Napisano 17 maj 2013 - 14:45

Panie zdziwiony/swojaku, czy jak tam panu/pani?, ujawnij się pan, z kim trzymasz w Lubczynie. Bo na razie siedzisz pan sobie jak tchórz, ukryty dokładnie jak ci wszyscy, którzy opluwają dyrektorkę. Ja podałem, że jestem mężem dyrektorki i każdy może sprawdzić, czy to prawda. Miej pan na tyle cywilnej odwagi i stań do równej walki na placu, jak facet z jajami, a nie kryj się po krzakach i nie strzelaj zza winkla, ciesząc się jak głupi bateryjką, że odwrócił kota ogonem.


Napisałem tutaj, ponieważ gazeta nie chce lub udaje, że nie chce drukować mojego listu. Wydaje się tym ludziom widocznie, że mogą lżyć bezkarnie wszystkich, jak im się żywnie podoba. Oczywiście, robią to sprytnie, kryjąc się za prawem prasowym, itd. Ktokolwiek zechce ich podać do sądu za zniesławienie, jest skazany na przegraną, ponieważ nic nie zostało powiedziane ustami redaktorki, tylko cytowane są wypowiedzi. Co najwyżej sprawa się będzie ciągnęła ze dwa lata, gdzie na końcu pies z kulawą nogą nie będzie pamiętał, o co chodziło. Mogą przecież powiedzieć: "wszyscy braliście w tym udział, my tylko was cytowaliśmy".
Dlatego napiszę gwoli wyjaśnienia i nie, że pan sobie życzysz "więcej szczegółów". Nie będę się szarpał z cieniem, ukrytym tchórzliwie za jakimś swojakiem. Piszę po to, aby uzmysłowić wszystkim, że w ogóle nie jest sednem sprawy szkoła, wyniki w nauce, sprawdzanie kanapek, itd.
Skoro nie zna pan obiektywnych ocen z egzaminów, czy testów uczniów, to skąd mieli by znać pańscy poplecznicy, czy mocodawcy? Jeśli nikt nie wie, łącznie z dyrektorką, jakie są wyniki testu 6-klasisty (zostaną podane pod koniec maja), to na jakiej podstawie rodzice mogą twierdzić, że ich dzieci "są kalekami edukacyjnymi", albo mają "szalenie niski poziom nauczania"? Jest to tylko jeden przykład, jak kłamliwymi i oderwanymi od rzeczywistości argumentami posługują się oszczercy. Nie będę więc powtarzał, co powiedziałem poprzednio. Nie dam się sprowokować do rzeźbienia w ryżu z kimś, kto jest w ogóle niewiarygodny w tym, co mówi. Tak samo nie jest zapewne dla nikogo wiarygodny ktoś, kto pisze anonimy i wiesza je na płotach. Przenosi rzekome, straszne problemy szkolne do śmietników i słupów ogłoszeniowych. Podczas gdy ma możliwość załatwić to bezpośrednio z dyrektorką.
Czy nie dociera sam ten fakt, jak to się odbywa i co się za tym kryje? Nikt literalnie nie rozmawia z dyrektorką, gdzie jest ona przecież pierwszą instancją do załatwiania wszelkich spraw na styku: rodzice-dzieci-szkoła. Gdyby bowiem rzecz dotarła do dyrektorki, z pewnością zostałaby natychmiast pozytywnie załatwiona. Bo dla niej najważniejsze są dzieci. Natomiast nie byłoby to na rękę byłym nauczycielkom, które knują wiadomy spisek. Za tym się kryje bowiem ten główny cel, który w tej chwili tacy, jak swojak i inni, starają się za wszelką cenę zamaskować i odsunąć najlepiej w zapomnienie.
W szkole od początku bojkotują dyrektorkę nauczycielki ze „starej kadry”, w tym była dyrektorka, pani S. Ludzie w Lubczynie ją znają i wiedzą, o którą chodzi. Przejawia się to tym, że nie chcą, lub po prostu nie potrafią stosować „metod manualnych” w nauczaniu, o których powiem za chwilę. Dyrektorka je doskonale zna, bo sama stosowała przez kilka lat wobec naszych dwóch synów. Mało tego, wniosła jako swego rodzaju „wiano” wszystkie te pomoce edukacyjne, które kosztowały, bagatela, z kilkanaście tysięcy złotych.

Jest to sposób „nauczania przez działanie”, o którym wspomniałem poprzednio. Spełnił on rewelacyjnie swoje zadanie jeśli chodzi o poziom wiedzy wobec naszych dzieci, więc głupotą byłoby nie zastosować ich wobec dzieci lubczyńskich. Ten sposób nauczania oraz wiele innych nowatorskich rozwiązań, było uwzględnionych właśnie w koncepcji, która wygrała konkurs o przejęcie szkoły w Lubczynie.
W systemie, który zaproponowała dyrektorka, nie ma selekcji na dzieci „wygrane” i „przegrane”. Taki podział występował i występuje nadal w szkołach publicznych, zwłaszcza dużych, w których w klasie jest po 25 i więcej dzieci. Dziecko „wygrane” to takie, które niekoniecznie jest najzdolniejsze. To jest takie, które umie się przypodobać, podlizać pani. Oczywiście, są też bardzo zdolne. W każdym razie takie dziecko jest w czołówce najwyższych ocen, plasuje się na pierwszych miejscach w „wyścigu szczurów”, itd. W klasie jest więc dwoje, najwyżej troje „wygranych”. Reszta to bezwarunkowo „przegrane”. Dlaczego, sami się domyślcie, skoro tak wszystko znacie od razu lepiej.

Lekcje zaproponowane przez dyrektorkę, prowadzone są z zastosowaniem możliwie największej liczby form manipulacji i działania. Zajęcia umożliwiające dzieciom manipulację, są ciekawe. Dziecko nie odczuwa strachu przed ocenianiem, tylko stara się rozwiązać problem, który ma przed sobą. Wie, że nie musi się przypodobać pani, tylko całkowicie koncentruje się na zadaniu. Podczas "nauki przez działanie", np. na lekcji angielskiego, czy matematyki, pobudzanych jest kilka zmysłów, niezależnie od świadomości dziecka. Dziecko nie zdaje sobie sprawy, że jednocześnie uczy się czytania, pisania, logicznego myślenia oraz wyboru różnych wariantów drogi do celu. Dlatego żadne dziecko nie jest ani „wygrane”, ani „przegrane”. Są po prostu dzieci szczęśliwe, twórcze, uczące się z pasją. A przede wszystkim jakże wzmocnione psychicznie, że potrafią i nie doznają zawstydzenia, że są gorsze od innych.
Zgodnie z założeniem „koncepcji”, dyrektorka dąży do jak najmniejszego zadawania do domu, skoro dziecko może osiągnąć w szkole to, co ma do odrobienia. Docelowo, w miarę potrzeb i postępów w nauce, zamierza całkowicie zrezygnować z zadawania zadań domowych, umożliwiając dzieciom czynny udział w życiu rodzinnym, a nie tylko i wyłącznie szkolnym.
Ponadto czynna jest świetlica, w której dziecko może odrobić lekcje. Jest obsługiwana stale przez nauczyciela, który w każdej chwili udzieli fachowej pomocy, jeśli dziecko tego potrzebuje. Takiej możliwości może nie mieć rodzic, z prostej przyczyny, że nie ma wystarczającej wiedzy.

Otóż ta stara ekipa nie potrafiła się przystosować do nowych warunków, przedstawionych przez nową dyrektorkę, przypominam, szkoły publicznej, nie katolickiej i nie dotowanej w ogóle przez gminę. Szkoła ma nadal status szkoły publicznej, lecz gmina nie dokłada do niej ani grosza. Otrzymuje dotacje z MEN-u, a nauczyciele nie są zatrudnieni na „kartę nauczyciela” tylko na „kodeks pracy”. Ci co rozumieją, jaka to jest różnica, doskonale wiedzą, o co chodzi.
Fundacja, która przejęła tę szkołę jest instytucją non profit. Zatem nie jest to firma, ani inny jakiś podmiot, nastawiony na zyski.

Ponadto dyrektorka przedstawiła twarde warunki i kryteria oceny umiejętności nauczycieli pod kątem ciepłego podejścia do dzieci. Konsekwentnie wdraża w życie swoje credo: „szkoła bez nauczycieli może istnieć, bez dzieci – upadnie”.

Czy trzeba długo tłumaczyć, co się stanie i co mogą zrobić takie wilki w stadzie owiec, o których mowa? Błędem dyrektorki było to, że pozostawiła w szkole osoby z poprzedniej obsady, zamiast od razu wywalić na zbity pysk. Od początku spiskowały i knuły, ile tylko wlazło. To było wszędzie, po cichu, ukryte, te szepty na korytarzach, w pokoju nauczycielskim, itd. Najgorsze jednak było to „szczucie” rodziców. Niewiarygodne, ale część z nich, dała się wciągnąć w te rzekome straszne szkody wyrządzane „grami” i „zabawami” zamiast „normalnych” lekcji. Po prostu powrót do XIV wieku. Pruska dyscyplina, morda w kubeł, bo ja tu jestem pan nauczyciel, tablica, kreda, podręcznik, klasówka, sprawdzian, itd.
Resztę wszyscy znacie, a niektórzy pamiętacie…

#122 ~Justyna~

~Justyna~
  • Goście

Napisano 17 maj 2013 - 18:50

W związku z artykułem w GS nr 112 z dn. 15 maja 2013 r. pt.: „Jaka jest szkoła po katolicku” proszę o zamieszczenie mojego listu. Jestem mężem dyrektorki i ojcem trojga dzieci, z których dwoje pozostaje uczniami w szkole w Lubczynie. Od początku byłem świadkiem rozgrywających się wydarzeń. Pozostawałem jednak „w cieniu”, nie wtrącając się do pracy żony, aż do tego momentu. W dniu dzisiejszym, tj. 15 maja br, została zaatakowana w sposób bezpardonowy, oskarżona i opluta przez garstkę ludzi, którzy chcieliby szkołę zniszczyć, a samemu zasiąść za jej sterami. Dlatego nie mogę pozostać obojętny na bezprzykładny, obelżywy atak na osobę, która nie zrobiła niczego złego, a szczególnie wobec dzieci. Każdy człowiek, chcący chronić swoją rodzinę, ma do tego prawo. Nie jest to oficjalne sprostowanie, jakie zapewne przygotuje dyrektorka, tylko list protestacyjny przeciwko szkalowaniu osoby na podstawie oszczerczych, nie sprawdzonych i tendencyjnych pomówień.
W podtytule autorka artykułu, Agnieszka Tarczykowska, rozpoczyna w taki sposób: Głos ujawnia. Dyrektorka szkoły w piątki sprawdza uczniom kanapki, czy nie są przypadkiem z wędliną. Zmusza do modlitwy i psychicznie znęca się nad nauczycielami (-)

Tym głosem, niestety, nie jest relacja większości rodziców, tylko obrzydliwe pomówienie jednej koleżanki pani Tarczykowskiej. Żeby było ciekawiej, koleżanka z pracy jest jednocześnie jedną z nauczycielek (gdyż pracowała w dwóch szkołach), która zwolniła się sama (nie dyscyplinarnie), gdy wyszły na jaw knowania przeciwko szkole i personalnie przeciwko dyrektorce, czyli przełożonemu pracownika.
Nauczycielka, której dyrektorka w niczym nie zawiniła, złego słowa nie powiedziała, idzie do koleżanki w Głosie Szczecińskim i opowiada niestworzone rzeczy, w tym o sprawdzaniu kanapek i znęcaniu się nad nauczycielami.
Autorka tekstu nie przyjeżdża do szkoły, nie dowiaduje się od dzieci i nie konfrontuje, czy miał miejsce taki incydent. Nie wypytuje rodziców w Lubczynie ani nauczycieli w szkole. Nie sprawdza w ogóle bardzo poważnych zarzutów, tylko bazuje na jednej, jedynej relacji koleżanki z pracy.
Podkreślam przy tym z naciskiem: autorka w taki sposób zebranych informacji, określa się jako „Głos ujawnia”.
Jak nazwać takiego typu postępowanie dziennikarza – bez komentarza.
Pisze dalej: Jak sprawdził się pomysł gminy z przekazaniem szkoły w Lubczynie Fundacji św. Siostry Faustyny? W ciągu półtora roku odeszło lub zwolnionych zostało 11 nauczycieli, rodzice są oburzeni formą prowadzenia zajęć, przeraża ich niski poziom nauczania i metody pracy z uczniami, a stosunek dyrekcji do nauczania określają fanatyzmem religijnym.
Znów oszczercze informacje uzyskane od garstki osób, nie od ogółu rodziców, którzy ze szkoły są zadowoleni. Przygniatająca większość rodziców nie ma nic przeciwko metodom, zapewniającym dzieciom równy start, wyeliminowanie selekcji szkolnej, podziału na „wygranych” i „przegranych”, itd.
Wystarczyło te fakty w prosty sposób sprawdzić, robiąc krótki rajd po wiosce, szkole i dowiedzieć się na miejscu, bez niczyjej zgody, jak jest rzeczywiście z tym rzekomo przerażająco niskim poziomem nauczania, nieznajomością tabliczki mnożenia i fanatyzmem religijnym. Jednak to byłoby zbyt niebezpiecznie, bo dowiedziano by się, że dzieci uwielbiają panią dyrektor i ze wszystkim przybiegają do niej.

Nieprawdą jest, że odeszło lub zwolnionych zostało 11 nauczycieli. Jest to celowa manipulacja słowna, prawdopodobnie albo z niewiedzy, albo właśnie w wyniku tak zdobytych „informacji” jak wyżej. Zwolniona została jedna osoba zgodnie z umową o pracę. Trzy inne panie, w tym była dyrektorka, mieszkanka Lubczyny oraz, określana tutaj jako „bardzo doświadczona”, wicedyrektorka, odeszły same. To były osoby, które podburzały rodziców przeciwko szkole i nowej dyrektorce. Właśnie rękoma rodziców usiłowały załatwić m.in. własne interesiki, polegające prawdopodobnie na tym, że szkoła zostanie zlikwidowana jako prowadzona przez Fundację. W moim odczuciu te panie chciały po prostu, aby wróciły stare, dobre czasy, gdy się miało ciepłą posadkę za niemałe pieniądze, z klasami liczącymi nie więcej niż 5-11 dzieci i pensum nie większym niż kilkanaście godzin. Tymczasem surowe prawa oszczędności oraz statutowe nakazy szkoły prowadzonej przez inny organ niż gmina, doprowadziły do tego, że zarabiały 2 razy mniej, a ich pensum wynosiło 30 godzin, czyli 2 razy więcej.
Cała ta grupka osób sprokurowała pisma, wydzwaniała anonimowo do burmistrza oraz do kurii, a także kontaktowała się z mediami. Nie jest to w żadnym wypadku większościowe przedstawicielstwo rodziców, o jakim mówi się w waszej gazecie.
Przy czym niezwykle ważną jest informacja, że wszystkie te jakoby bolączki, można było załatwić „od ręki”, zgłaszając do dyrektorki. Jeżeli rodzic życzyłby sobie, aby jego dziecko miało więcej zadawane do domu, albo nie brało udziału w „grach” lub incydentalnych modlitwach na jednej przerwie, to można to było załatwić w pięć minut dosłownie na przerwie między lekcjami.
Jednak według nich niemożliwa była prościutka, kilkuminutowa rozmowa z osobą komunikatywną i pełną empatii, jaką jest dyrektorka. Niemożliwy był tak prosty scenariusz, czy też droga rozwiązania problemów, podkreślam: problemów sztucznie stworzonych, zmanipulowanych dla własnych, jak najbardziej przyziemnych i materialnych celów.
Nic dziwnego, że robiły, co mogły, żeby ten stan rzeczy zmienić. Czyniły to właśnie rękoma rodziców. „Wypychały” rodziców do przodu jako „forpocztę”, same pozostając za plecami, w ukryciu, po tchórzowsku. To one, wraz z osobami spoza tej grupki, składającej się, podkreślam z naciskiem, z trzech ciągle niezadowolonych matek, spłodziły dwa pisma. Jedno rozrzucane było jako ulotka po śmietnikach i podpisane „stroskani rodzice”. Drugie było w formie pisma otwartego do burmistrza i kuratorium. Obydwa anonimowe.
Te „bardzo doświadczone” nauczycielki nie były w stanie w ogóle dostosować się do nowoczesnego systemu edukacji, jaki panuje na całym świecie i który jest jednym z najskuteczniejszych sposobów nauczania. Nazywa się to „nauczanie przez działanie”. Nie żadne „gry”, które jakoby doprowadzają do „kalectwa edukacyjnego” (to są słowa, które dyrektorka słyszała na co dzień z ust wicedyrektorki). Dziecko uczy się ponad 2-krotnie szybciej, opanowując 2-krotnie większy zakres wiedzy. W trakcie nauki przez działanie uruchamianych jest kilka zmysłów u dziecka, itd., itp.
Dla nich najmniej są ważne dzieci, o ile w ogóle są ważne. Tu nie chodzi o oceny, tabliczkę mnożenia, czytanie, pisanie, itd. Przecież pani, o której mowa wyżej, nie ma dziecka w tej szkole, bo zabrała je jakiś czas temu do innej szkoły. A najgłośniej krzyczy, zresztą od wielu lat, że dzieci nie umieją tego, czy tamtego. Jakim prawem? No, chyba że prawem stworzonym samemu sobie. Takim prawem na własny użytek…
Skoro tak bardzo zależy tym paniom, rodzicom i in. na tym, aby szkoła ocalała oraz wróciła na stare koryto, to mogły startować w konkursie na takich samych prawach i szansach zwycięstwa, jak Fundacja.
Natomiast dla dyrektorki najważniejsze są dzieci. Niejednokrotnie byłem świadkiem sugestywnego i skutecznego działania dyrektorki w różnych sytuacjach konfliktowych. Jeżeli dzieci kłóciły się, szarpały, dyrektorka z nimi przede wszystkim rozmawiała jak z dorosłymi. Traktowała je na równi z sobą, nie wywyższała się i nie interweniowała z pozycji egzekutora. Po prostu zawsze pierwsza była rozmowa. Potem dochodzenie prawdy: kto zaczął, jakie było źródło konfliktu. Jeżeli dziecko było pokrzywdzone i nie ono zaczęło, dyrektorka to wyjaśniała i podkreślała, że nie ono jest winne od początku. Następnie rozmawiała z głównym winowajcą. Nie w tonie agresywnym, oskarżycielskim i karcącym lecz przychylnym mu.
Dzięki takiemu postępowaniu, które określane jest tutaj jako fanatyzm religijny, dzieci obdarzyły dyrektorkę pełnym zaufaniem. Jest to osoba, która autentycznie wspiera uczniów emocjonalnie, a nie jest dla nich kolejnym źródłem zagrożenia.
Jak można zrobić z osoby oddanej dzieciom, komunikatywnej, prowadzącej zajęcia niezwykle barwnie, zajmująco, ciekawie – potwora, fanatyka religijnego, zaglądającego do kanapek?

Zapraszam panią redaktor, w imieniu nie tylko dyrektorki, ale wszystkich nauczycieli, do każdej klasy w szkole w Lubczynie, żeby się o tym przekonać. Chociaż chyba już za późno, prawda? Nie wiem tylko dla kogo? Nie chciało się po prostu zwlec z fotela. Dużo łatwiej było poplotkować z koleżanką z pracy, niż trudzić się z dotarciem do maleńkiej szkółki na końcu świata?

Zgadzam sie w 100% ja jako mama córki uczęszczającej do szkoły nie mam zadnych zastrzezen jestem bardzo zadowolona naprawde pani dyrektor to złota kobieta dlaczego te głupie babska z Lubczyny się czepiaja chyba im coś brakuje :angry: siedzac na zebraniach i słuchania o czym one gadały chciało mi sie tak naprawde wyjsc zero szacunku a same sa kalekami bez zawodu i szukaja niewiadomo czego jak sie szkola nie pasuje to WARA i zobaczyc jak to dzieci chodza do miasta uczyc sie nie jest kolorowo ja tez chodzilam do szkół w Goleniowie nie jest tak fajny klimat jak wLubczynie :)

#123 zdziwiony

zdziwiony

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 7246 postów

Napisano 17 maj 2013 - 20:08

Panie zdziwiony/swojaku, czy jak tam panu/pani?, ....

Skoro ktoś - zamiast merytorycznej odpowiedzi - przechodzi do inwektyw i to adresowanych bezpośrednio, pozostaje tylko zastanowić się, dlaczego puściły mu zwieracze. Załóż pan, panie Czesiu, profil na forum a zobaczysz, że nie jestem anonimowy. Jako mieszkaniec Dziwnowa - stąd mój nick Zdziwiony, znam dobrze geografię regionu i wiem, gdzie leży Lubczyna. I to wszystko. Nikogo w Lubczynie nie znam i nie tęsknię za poznaniem - mógłbym poznać osobiście pana Czesia ale to mogłoby być przeżyciem, które bym odchorował.
W dyskusję wszedłem w chwili, kiedy właściwie wekslowała na KK i jego rolę w życiu społecznym. Ponieważ nie jest to tematem dyskusji, skupiłem się na podstawowych kwestiach, które są łatwe do sprawdzenia i nawet osobie słabo zorientowanej mogą dać obraz sytuacji. Zadałem dwa proste pytania - wyniki w nauce - test kompetencyjny (panie Czesiu, rodzice mogą mieć dobry obraz wyników, dzieci wiedzą, czy prawidłowo odpowiedziały na pytania. Odpowiedzi były w prasie), udział w konkursach - jakie, kto organizował, zajęte miejsca. Udział w takich konkursach to obowiązek szkoły.
Czy to prawda, że rodzice przenoszą swe dzieci (lub podjęli taki zamiar) do innych szkół?
O tym, że jest to spór personalny, można zorientować się od razu. Można domyślić się przyczyn. Ale, jeżeli ktoś stawia konkretne zarzuty, to nie zalewa się tego słowotokiem, tylko pokazuje się fakty. A wówczas każdy może wyrobić sobie swoje zdanie.
Jak nauczyciele potrafią manipulować rodzicami, miałem okazję się przekonać osobiście. Jak głupieją i gubią się, gdy im się to nie uda - także. Jak szermują hasełkiem o dobru dziecka, które jest najważniejsze, - również.
W każdej szkole powinna działać Rada Rodziców - gremium niezależne od dyrekcji szkoły jak i organu właścicielskiego. Zdania RR w tym konflikcie nie znamy. Autorka artykułu go nie podaje choć powinna. To RR jest z założenia upoważniona do rozmów z burmistrzem lub wójtem. Cały konflikt pokazuje także, że dyrektorka nie nadaje się na pełnione stanowisko. Sprawny dyrektor do konfliktu by nie dopuścił albo zażegnałby go w zarodku. Co dowodzi, że instytucja dyrektorów z nadania czy mianowania nie jest właściwa. Dyrektor, który podda się egzaminowi przed komisją, wykaże się wiedzą - okazuje się często sprawniejszy.
Jak łatwo jest sprawdzić, kto pisze prawdę, pokazuje banalna kwestia - dotacje z gminy. Otóż gmina ma obowiązek dotacji podmiotowej. To proste - np. szkoła publiczna zatrudnia katechetę lub księdza (rzadko). Co ma wójt (burmistrz) do osoby na to stanowisko? Tyle samo, co dyrektor szkoły - czyli nic. A kto płaci? Jak tam, panie Czesiu - nos panu nie rośnie? Tyle ma pan racji, że w szkołach niepublicznych nie obowiązuje Karta Nauczyciela. Często mylone są pojęcia pensum z godzinami pracy. Jak dyrektor nie potrafi zdyscyplinować swoich podwładnych - to niech nie płacze, że go nie szanują. .Jeżeli są nauczyciele, którzy nie ukrywają, że chcą w spokoju doczekać emerytury, to i dla nich można znaleźć zajęcie. Czyli - zagospodarować zasoby ludzkie. Ale - jak się nie umie....

Użytkownik zdziwiony edytował ten post 17 maj 2013 - 20:42


#124 ~a~

~a~
  • Goście

Napisano 17 maj 2013 - 22:14

dziwny zbieg okoliczności że,swojak pisał też o kościele w czarnej łące..negatywnie jak i o szkole w Lubczynie ciekawe.

#125 ~vkurfiona.~

~vkurfiona.~
  • Goście

Napisano 17 maj 2013 - 22:17

Cztery lata temu byłam uczennicą tej szkoły. Jestem ateistką i pomimo mojej decyzji czy może raczej natury, w tej szkole traktowano mnie jako normalnego ucznia. Nie zaglądano mi w kanapki, nie zmuszano mnie do modlitw i uczono mnie tego co powinni. Uczniowie oraz nauczyciele szkoły byli mili i życzliwi. Chwilami chciałabym spędzić choć jeden dzień w tej podstawówce : ) Kocham tą szkołę! Tylko że wtedy Pani Skakuj była dyrektorką. A ta piz** niech lepiej zadaba o te dzieciątka, bo wiem o tym ze w tej szkole teraz już nie jest tak kolorowo. Część dzieci przeniosło się do komarowa - już wiem dlaczego... Boli mnie serce bo mój tata chodził do tej szkoły, ja i może nawet nadszedł by taki czas aby moje dzieci do niej uczęszczały. Nie powiem "trudno" bo to nie jest mi obojętne..

#126 zdziwiony

zdziwiony

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 7246 postów

Napisano 17 maj 2013 - 22:36

dziwny zbieg okoliczności że,swojak pisał też o kościele w czarnej łące..negatywnie jak i o szkole w Lubczynie ciekawe.

Po pierwsze - nie o kościele tylko o jakimś jarmarcznym namiocie. Stawianym z ostentacyjnym naruszeniem prawa - to dwa. Nazwy własne miejscowości w języku polskim pisze się z dużej litery - czyżby ofiara zabawowego systemu edukacji? Tematem forum nie jest moja osoba tylko konflikt w prowincjonalnej podstawówce, gdzie - w dla dobra dziecka, rzecz jasna grupa "dorosłych" wzięła się za łby i - ku uciesze dzieci - zagubili się już w konflikcie. Wszyscy zaangażowani bezpośrednio kwalifikują się, by im to i owo ogolić i wysłać towarzystwo do piaskownicy. Niech tam, przy pomocy wiaderek i łopatek ustalą, kto ma rację.
Powtarzam do znudzenia - proszę założyć profil na forum.

#127 ~Czesław~

~Czesław~
  • Goście

Napisano 18 maj 2013 - 11:51

Sam se załóż profil, panie swojak, zamiast innych pouczać, co i jak mają pisać. Wielki uczony i profesor Pierdzimączka się znalazł. Przeważnie tacy ludzie jak pan są zadufani w sobie, że pierniczą im się dotacje z gminy z dotacjami z MEN-u, itd. Pan to chyba już samego siebie nie lubisz, co? Jedynym pana celem w życiu, jak tutaj widać, jest pisanie piętrowych tyrad, ktore powodują jedynie wielkie ziewanie. Najpierw do szkółki niedzielnej w Dziwnowie, nauczyć się, kto i co dotuje, a dopiero potem zabierać się do pouczania innych. W przeciwnym razie jest to kompromitacja, że już zza tego winkla to już pan do końca życia nie powinien się wychylać. Oto prosty przyklad, co ten swojak wypisuje:

Otóż gmina ma obowiązek dotacji podmiotowej. To proste - np. szkoła publiczna zatrudnia katechetę lub księdza (rzadko). Co ma wójt (burmistrz) do osoby na to stanowisko? Tyle samo, co dyrektor szkoły - czyli nic.

Chyba dyrektorka wie najlepiej, komu i z czyich pieniędzy płaci? Są to dotacje MEN-u, nie gminy. Gmina właśnie pozbyła się ciężaru poprzez przekazanie szkoły innemu podmiotowi, tj. Fundacji.Gmina pobiera czynsz i inne opłaty z tytułu wynajmu, czy dzierżawy. Jest jedynie "przekaźnikiem", "księgowym" MEN-u, czyli wypłaca pieniądze przekazane z Warszawy, na konto szkoły. I to jest wszystko, co interesuje gminę.
O pensjach wypłacanych nauczycielom lub księdzu, decyduje absolutnie niezależnie, samorządnie dyrektorka. Gmina nie ma prawa nawet stęknąć na ten temat. Natomiast ma prawo kontrolować i nadzorować, czy pieniądze są gospodarowane zgodnie z prawem oraz odnośnymi przepisami.

Tak żeś pan zacietrzewił w smarowaniu d... gazecie, że już nie zważasz, że tak precyzyjne informacje, zresztą klamliwe, lub celowo spreparowane, nie mogą pochodzić z Dziwnowa. Jeżeli nie pochodzą z Dzwinowa, to albo musisz być pan nasłany agent, płatny "klakier" gazety, albo masz ścisłe powiązania z oszczercami z Lubczyny. Co na jedno zresztą wychodzi...

Tak więc zamknij pan wreszcie swój parszywy, agenturalny dziób, bo tylko przyczyniasz się do siania nienawiści, a niczego nie chcesz rozwiązywać, ani w niczym pomagać. Czy to mało ma ten kraj takich zasr... pomocników za dychę?

#128 ~Wandzik~

~Wandzik~
  • Goście

Napisano 18 maj 2013 - 12:15

Panie Czesiu to było dobre!! Swojak tylko sieje ferment, każdego komentuje i poucza. Żenujące. -,-

#129 ~Tata Maćka, blisko SP~

~Tata Maćka, blisko SP~
  • Goście

Napisano 18 maj 2013 - 14:06

Zdziwiony, co jak co, nie myślałem, że to powiem, ale tym razem masz 100% racji.
Pomógł bym Ci w dyskusji, ale widzę, że na Twoje argumenty niestety brak odpowiedzi.

Panie i panowie, swojak, to nie żaden mieszkaniec Lubczyny, to forumowicz o zupełnie innym punkcie widzenia (na szczęście tym razem).

#130 ~rafus~

~rafus~
  • Goście

Napisano 18 maj 2013 - 17:45

Panie Czesławie,
a czy Pani Dyrektor pamięta, w jaki sposób ściagnęła Panią S. do szkoły i w jakim celu? Może przypomnę- nie wiedziała jako Dyrektor jak się zabrać za statut szkoły.

#131 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 18 maj 2013 - 18:26

Niestety Pani Dyrektor nie jest osobą tak świętą, jak opisuje ją w komentarzach rodzina oraz znajomi. Kadra nauczycielska oraz dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 4 im. Bolesława Chrobrego z pewnością doskonale pamięta, jaką nagonkę zrobiła im Pani Dyrektor i ile niemiłych słów usłyszeli, ponieważ 'jej synowie nie byli doceniani'. Nie była to z pewnością rozmowa pełna szacunku wobec innych...

#132 ~Ana~

~Ana~
  • Goście

Napisano 18 maj 2013 - 21:13

Dziwne, ale jakoś kadra pedagogiczna ani nauczyciele czwórki nie mogą sobie przypomnieć takiego zdarzenia. Zwłaszcza, że synowie tej pani nigdy do czwórki nie chodzili, a jedynie jeden z nich kiedyś zdawał tam egzaminy. Z tego, co wiem, atmosfera w czasie tych egzaminów była bardzo przyjazna i jedynymi "incydentami" były uśmiechy i gratulacje.

#133 ~luzik~

~luzik~
  • Goście

Napisano 18 maj 2013 - 21:31

kto w ogóle dał jej zgodę na prowadzenie takiej placówki takich młodych ludzi przystosować do życia to ona nie nauczy
swoich dzieci nie nauczyła , Córka to tylko papierosy i w szkole także była cienka a matka zawsze kłóciła się że taka dobra a tak w ogóle to zero.
ludzie zabierajcie te dzieci z tej szkoły, jak chcecie żeby czegoś się nauczyły

#134 zdziwiony

zdziwiony

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 7246 postów

Napisano 18 maj 2013 - 21:33

Sam se załóż profil, panie swojak, ...

Serce rośnie, czytając takie posty! Dla takich chwil chce się żyć! Już było pięknie - internauci pisali o wciskaniu się Kościoła we wszystkie sprawy, nie brakowało wulgarnych, głupawych tekstów. Już osoby, po których przejechała się red Tarczykowska były pewne, że wyjdą ze sprawy w glorii prześladowanych i uciśnionych, nieledwie dostąpią losu pierwszych chrześcijan, którymi karmiono lwy (widocznie byli tańsi niż zwykłe menu lwów w starożytnym Rzymie) - a tu masz! Znalazł się taki, co zaczął zadawać pytania. I nie odpuszcza. Panie Czesiu - nie odpowiedział pan na żadne z moich pytań! Nie będę powtarzać - są w postach. Inni internauci także trochę dodali - przypomnieli, jak to było z przekazaniem szkoły, ktoś zapytał o kuratorium. Cisza - zatem tak ma być.
Obrzucanie mnie inwektywami, przypisywanie mi roli, której nie pełnię - tylko mnie bawi. Pokazuje, jak trudno jest czasem poniektórym wynieść się ponad własny, swojski i znany grajdołek, gdzie każdy każdego zna, wie o nim więcej niż on o sobie.
Nie będzie mi pan dyktował, czym mam się zajmować, w jakich sprawach się wypowiadać. Takiej władzy pan nie ma.
"Założyć profil na forum" - to taki zwrot, który inteligenty człowiek zrozumie jako zarejestrowanie się na forum internetowym. Ja w "GS24" zrobiłem to dość dawno. Posiadanie profilu pozwala na wymianę postów bezpośrednio na pocztę.
"Tak żeś pan zacietrzewił w smarowaniu d... gazecie, że już nie zważasz, że tak precyzyjne informacje, zresztą klamliwe, lub celowo spreparowane, nie mogą pochodzić z Dziwnowa. Jeżeli nie pochodzą z Dzwinowa(????), to albo musisz być pan nasłany agent, płatny "klakier" gazety, albo masz ścisłe powiązania z oszczercami z Lubczyny. Co na jedno zresztą wychodzi..." to jest chyba najlepsze! Przyznam, że nie będąc wtajemniczony w misteria odbywające się w szkole w Lubczynie nie mam pojęcia, o co panu chodzi.
Na stronie internetowej szkoły http://www.lubczyna.edu.pl nie udało mi się znaleźć stosownych i sprawdzalnych informacji, stąd moja prośby do pana Czesia, niestety - zlekceważone. Za to trafiłem na inną perełkę, którą przytoczę:
"...licznie stawiając się 5 stycznia na uroczystości połączonej z koncertem i zabawą taneczną, zorganizowaną przez księdza Adama w Szkole Podstawowej w Lubczynie." - miejscowy ksiądz miał imieniny. Zorganizował je w Szkole Podstawowej. Kilka tygodni temu w necie gotowało się, gdy w Bydgoszczy ksiądz nie zgodził się, aby w cmentarnej kaplicy odbyły się pogańskie (czyli świeckie) obrzędy pożegnania dwojga zmarłych. Ale to tak - na marginesie. Lubczyna sroce spod ogona nie wypadła: "Po przemówieniu księdza, życzenia w imieniu własnym i pracowników szkoły złożyła pani dyrektor Joanna Strzelecka" - wiadomo, kto władza, komu należą się hołdy. Pani Strzelecka! - Jakby w kierowanej przez panią szkole chciał zorganizować spotkanie poseł z np Ruchu Palikota - zgodziłaby się pani? Czy może by panią olśniło i przypomniałaby sobie pani stosowne w tej kwestii przepisy? Ale dalej jest coraz lepiej. Czy było zlizywanie bitej śmietany z kolan (albo innej części ciała) księdza dobrodzieja - nie wiadomo. "W międzyczasie ksiądz otrzymał jeszcze wyjątkowe prezenty – własny portret z podpisami zgromadzonych na przyjęciu oraz pracę wykonaną przez dzieci, które dokończyły rysować własny wizerunek proboszcza." (sic!) Co prawda papież JPII odsłaniał osobiście swój pomnik a tu własne portrety podpisywał dostojny solenizant, ale to tylko wiejski proboszcz. Chociaż - jak wazeliniarstwo i włazidupstwo w Lubczynie będzie się rozwijać w tym tempie - to za parę lat, kto wie?
Panie Czesiu! Niech pan skonsultuje z szanowną małżonką i mi dodatkowo odpowie, jak powyższa hucpa ma się do zasad edukacji młodzieży, utworzonych przez bł Jana Bosko i Towarzystwo Salezjańskie, którymi to podobno szkoła się kieruje? Tego to ja już panu nie odpuszczę. Chyba, że Admin czy Moder zamkną temat. Sam żeś pan zaczął!

#135 zdziwiony

zdziwiony

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 7246 postów

Napisano 19 maj 2013 - 10:34

Powyższe teksty zgłosiłem do usunięcia. Pana Czesława Strzeleckiego z Lubczyny bądź osobę piszącą na tym forum w jego imieniu informuję, że jest zwyczajowy obowiązek zarejestrowanych forumowiczów, zwł na poziomie swojaka.

#136 ~Czesław~

~Czesław~
  • Goście

Napisano 19 maj 2013 - 11:05

Panie swojak, jakim prawem posługuje się pan moim nazwiskiem na forum publicznym? Kto panu pozwolił podawać dane personalne bez mojej zgody? "Zwyczajowy obowiązek" nie jest nakazem prawnym. Sam żeś sobie pan to prawo wymyślił, jak w prywatnym folwarku. Ujawnianie nazwiska jest karalne (ustawa o ochronie danych osdobowych).
Ponadto próba ingerencji, typu: "powyższe teksty zgłosiłem do usunięcia", jest również manipulacją, bez żadnych podstaw prawnych, a usiłowaniem usunięcia niewygodnych tekstów, czy wypowiedzi.

#137 ~Antyswojak~

~Antyswojak~
  • Goście

Napisano 19 maj 2013 - 11:15

Wszystko skopiowałem. Gdyby co, to...

#138 zdziwiony

zdziwiony

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 7246 postów

Napisano 19 maj 2013 - 11:39

Panie swojak, jakim prawem posługuje się pan moim nazwiskiem na forum publicznym? Kto panu pozwolił podawać dane personalne bez mojej zgody? "Zwyczajowy obowiązek" nie jest nakazem prawnym. Sam żeś sobie pan to prawo wymyślił, jak w prywatnym folwarku. Ujawnianie nazwiska jest karalne (ustawa o ochronie danych osdobowych).
Ponadto próba ingerencji, typu: "powyższe teksty zgłosiłem do usunięcia", jest również manipulacją, bez żadnych podstaw prawnych, a usiłowaniem usunięcia niewygodnych tekstów, czy wypowiedzi.

Albo masz pan paranoję albo ktoś pisze posty w pańskim imieniu. Jedno i drugie jest mi obojętne i zaczynam się dobrze bawić. Bo oto @Czesław w poście #109 wyjaśnia przyczyny konfliktu. Pisze: "Od początku byłem świadkiem rozgrywających się wydarzeń. Pozostawałem jednak „w cieniu”, nie wtrącając się do pracy żony, aż do tego momentu". W poście #131 @Czesław pisze, już konkretnie adresując: "Panie zdziwiony/swojaku, czy jak tam panu/pani?, ujawnij się pan, z kim trzymasz w Lubczynie. Bo na razie siedzisz pan sobie jak tchórz, ukryty dokładnie jak ci wszyscy, którzy opluwają dyrektorkę. Ja podałem, że jestem mężem dyrektorki i każdy może sprawdzić, czy to prawda. Miej pan na tyle cywilnej odwagi i stań do równej walki na placu, jak facet z jajami, a nie kryj się po krzakach i nie strzelaj zza winkla, ciesząc się jak głupi bateryjką, że odwrócił kota ogonem. (Podkreślenia moje - Z). Sam żeś pan dał zgodę, panie @Czesławie. Zwłaszcza, że figurujesz pan jako sponsor szkoły na jej stronie internetowej. Ponadto samo imię i nazwisko to jeszcze nie dane personalne. Do usunięcia podałem posty #146,147 i 148 - głupawe, prostackie, wulgarne i zawierające linki do komercyjnych stron. Skoro @antyswojak sobie skopiował to nie bez powodu. Życzę dobrej zabawy. A może i pan @Czesław skorzysta? Odreaguje stres? Może - gdy chwilowo przestanie marszczyć Fredzia - przeczyta ze zrozumieniem tekst na forum? I odpowie na zadane przeze mnie pytania. Chyba, że chce, aby moje pytania pojawiły się na innych stronach internetowych?

#139 ~Antoni~

~Antoni~
  • Goście

Napisano 19 maj 2013 - 12:04

Kościół został zbudowany na kłamstwie, zbrodni oszustwie i mistyfikacji

Drodzy łatwowierni rodacy drogie owieczki żeby nikogo nie obrazić i nie napisać barany choć w stadzie owieczek zawsze jakiś baran się znajdzie. Jesteście oszukiwani przez waszych pasterzy . Jesteście od wieków bezczelnie oszukiwani przez Kościół. Oszukiwani ogłupiani i poddawani ciągłej manipulacji i mistyfikacji, cel oszustwa jest jeden i ciągle ten sam niezmienny od wieków władza, przywileje i pieniądze dla ”bogów” czytaj urzędników kościelnych, tak dla Bogów bo za takich się uważają. Jezus Chrystus na którego urzędnicy kościelni się powołują to postać fikcyjna nigdy nikt taki nie istniał. Postać ta została stworzona na potrzeby nowej Religii a Bogiem został w wyniku głosowania na Soborze w Nicei w 325 roku przed tym Soborem legendy o Jezusie mówiły o nim, jako o dobrym człowieku, ale nie o Bogu. Jezus został Bogiem z inicjatywy cesarza Konstantyna, który upaństwowił wierzenia ówczesnych „chrześcijan” pisze w cudzysłowiu bo wówczas jeszcze ta nazwa nie istniała ale dla uproszczenia nazywam ich „chrześcijanami” . Biblia w kształcie, którą obecnie znamy to również dzieło urzędników cesarza Konstantyna zebrali oni i uporządkowali liczne żydowskie mity i legendy, których było znacznie więcej niż te, które obecnie znamy z biblii podobnie było z ewangeliami również było ich znacznie więcej niż cztery biblijne, pozostałe zwane apokryficznymi nie nadawały się do świętej księgi nowej religii, bo albo się nawzajem wykluczały albo były tam treści, które nie nadawały się do biblii. To urzędnicy Konstantyna oceniali teksty i to oni decydowali, co jest „natchnione” przez Boga a co nie i tak naprawdę to oni sa twórcami biblii. Na istnienie takiej postaci jak opisywany w ewangeliach Jezus Chrystus kompletnie brak dowodów historycznych osoba opisywana w ewangeliach naprawdę nigdy nie istniała, a same Ewangelie to zwykłe wyznania wiary, które powstały w II wieku napisane przez nieznanych autorów i niemające nic wspólnego z prawdą historyczną. Wasze trudy drogi krzyżowe modlitwy koronki litanie Jerycha, procesje jęki, zawodzenia prośby różańce, posty, ofiary pieniężne są daremne. Wszystko to strata czasu i pieniędzy. Nie ma żadnego nieba i piekła. Nie ma żadnego czyśćca. Nie ma żadnego Jezusa i Maryi, którzy cokolwiek u kogokolwiek dla was wyproszą. Wszystko to lipa fikcja jak mówią młodzi ludzie ściema. Wiara katolicka oparta jest na tradycji i ma niewiele wspólnego z rzeczywistości a często nawet i z sama biblia. To wszystko to są mity, zabobony tradycja i kościelna gigantyczna mistyfikacja. Stare egipskie mity i legendy zresztą nawet nie Egipskie a sumeryjskie przetransponowane do nowej religii. Księża o tym wiedzą i sami nie wierzą w te bajki, ale wam nie powiedzą, bo nie jest to w ich interesie, bo niby, co mieliby zrobić iść do fabryki na taśmę produkcyjną? Taką drogę życiową wybrali. Zanim się zorientowali, jaka jest prawda weszli w to tak głęboko ze teraz nie mają już wyjścia muszą pchać ten karawan za wszelką cenę. Ksiądz po 6 letnim seminarium potrafi tylko odprawiać mszę i spowiadać nic innego nie umie i do żadnej roboty go nikt nie przyjmie chyba ze na budowę jako pomocnik murarza albo do sprzątania a tak jak są łatwowierni to pomacha taki rękami poplecie coś w niedzielę często na kacu po sobocie i te 20 tyś na miesiąc wyciągnie na taśmie w fabryce musiałby z 10 etatów mieć żeby tyle zarobić. Zresztą 20 tys. to żadne cudo sa parafie bogate gdzie można i 50 tys. zarobić a jak jest jakaś inwestycja np. budowa nowego kościoła, remont dachu czy odnawianie ołtarza to dużo więcej jest pretekst do zbierania kasy księdza przecież nikt nie rozlicza nikt mu rachunków nie sprawdza co powie to jest traktowane za dobrą monetę a to z reguły zawsze kłamstwa. Księża twierdzą że sa pośrednikami pomiędzy Bogiem a ludźmi i że to właśnie sam Bóg powołuje człowieka do tej misji tak się tłumaczy wam owieczkom że ksiądz ma powołanie aby nim być a otrzymał to powołanie bezpośrednio od Boga bo to Bóg wybiera sobie sam współpracowników do pośrednictwa. Skoro tak jest a wy w to wierzycie że tak jest to dlaczego Bóg wybiera sobie na pośredników pedofilii, homoseksualistów choć sam jest przeciwny homoseksualizmowi , dlaczego wybiera sobie na pośredników naciągaczy, cudzołożników, czyżby nie wiedział kogo wybiera do współpracy ?
Wszak podobno jest wszechwiedzący. A może prawda jest inna nikt nikogo nie wybiera a może nie ma żadnych pośredników może to tylko zwykła ściema ? Może to tylko zwykła mistyfikacja zwykłe oszustwo. Nie dajcie się nabierać na Egipskie bajki, zacznijcie myśleć samodzielnie. Popatrzcie na postępowanie księży czy oni boją się jakiegoś Boga? Czy gdyby się bali to ich życie by tak wyglądało? Nie boją się bo w niego nie wierzą.
Życie katolickiego księdza to ciągłe udawanie, ciągłe kłamstwa, mataczenie lawirowanie i gigantyczna hipokryzja. Czy gdyby byli uczciwymi ludźmi ukrywaliby pedofilów w swoich szeregach? Zwykły przeciętny Kowalski jest dużo poczciwszym człowiekiem od niejednego księdza. Ludzie nie dajcie się robić w jajo, społeczeństwa w europie zachodniej już dawno to zrozumiały Polska jest ostatnim bastionem katolickiej ciemnoty i panowania Watykanu. Zastraszyli was i żerują teraz na tych waszych lękach. Wmówili wam, że jak nie będziecie w niedzielę na mszy to spotka was kara od Boga teraz na ziemi i potem po śmierci. Wodzą was za nos zamieniając wasze lęki na gotówkę. Każda religia katolicka również to manipulacja strachem i winą. Wmówili wam, że kościół jest wam niezbędny do życia, ale prawda jest inna to wy jesteście potrzebni kościołowi do życia. Bez waszych pieniędzy kościół padnie i nawet trójca święta i wszyscy święci na czele z JP II go nie uratują. Kościół bez waszych pieniędzy nie istnieje. Kościół istnieje tylko po to by żywić się waszymi lękami i zamieniać je na gotówkę. Cała instytucja kościelna pasożytuje na społeczeństwie oraz na państwie Polskim. Ciągnie pieniądze skąd się tylko da. I zawsze im mało i ciągle trzeba jeszcze trochę więcej. Katolicki Bóg jak twierdzą księża jest wszechmocny wszystko potrafi ale z kasa mu jakoś nie idzie ma z tym problem i żąda jej od was. Aż trudno uwierzyć ze taka prosta manipulacja jest tak skuteczna i działa.

Często spotykam się z opinią że kościół katolicki nikogo nie zmusza do praktyk religijnych co jest wierutnym kłamstwem. Nikt z nas nie został katolikiem z własnej woli. Ochrzczeni zostaliśmy jako niemowlaki przez naszych z indoktrynowanych już rodziców następnie od najmłodszych lat wpaja się w młodego człowieka egipskie mity i zaszczepia strach po wielu latach takiego prania mózgu młody człowiek wchodzący w dorosłe życie sam już nie wie co jest prawdą a co mitem. Wielki Polak i patriota Tadeusz Kościuszko 200 lat temu tak pisał o Kościele

, „…Jeśli jednak, na odwrót, rozpoczniecie od oświecania Księży, dacie im /tym samym/ więcej środków, by zniewalali Lud i trzymali go w jeszcze silniejszym uzależnieniu, bowiem każde wydzielone ciało w Narodzie będzie mieć zawsze swój własny interes, przeciwny do interesu Państwa, bądź będzie występować przeciwko działaniom rządu, bądź będą miały miejsce potajemne bunty i konspiracje, w które niestety obfituje historia. Nie można mieć nadziei, że zmieni się ich zachowanie, gdyż w ich podstawowym interesie leży mamienie ludu kłamstwami, strachem przed piekłem, dziwacznymi dogmatami oraz abstrakcyjnymi i niezrozumiałymi ideami teologicznymi. Księża będą zawsze wykorzystywać ignorancję i przesądy Ludu, posługiwać się (proszę w to nie wątpić) religią, jako maską przykrywającą ich hipokryzję i niecne uczynki. Ale w końcu, jaki jest tego rezultat: lud nie wierzy już w nic, jak np. we Francji, gdzie chłopi nie znają ani obyczajności, ani religii; są bardzo ciemni, chytrzy i niegodziwi. Widzieliśmy Rządy Despotyczne, które posługiwały się zasłoną religii w przekonaniu, że to będzie najmocniejsza podpora ich władzy, wyposażano, więc Księży w największe możliwe bogactwa kosztem nędzy ludu, nadawano im najbardziej oburzające przywileje aż po miejsce u Tronu, jednym słowem, tak mnożono względy, dobra i bogactwa Duchownych, że połowa Narodu cierpiała i jęczała z biedy, podczas gdy oni, nie robiąc nic, opływali we wszelkie dostatki.

Teraz, kiedy znane są zgubne skutki tego błędu, wydaje mi się, że nie ma lepszego sposobu niż pozwolić im upaść i upodlić się, a na koszt Rządu utworzyć szkoły dla Chłopów, w których będą oni mogli uczyć się moralności, rolnictwa, rzemiosła i kunsztu.

Mówię do filozofa, do zręcznego polityka: Rząd, jako taki nie powinien mieć innej religii niż religia natury. Ten bezmierny glob wypełniony nieskończonymi gwiazdami i nasze serca, które bezwiednie zawsze zwracają się /ku niej/ w rozpaczy, świadczą oczywiście o istnieniu Istoty Najwyższej, której nie rozumiemy, ale ją w duchu czujemy i którą wszyscy powinniśmy adorować. Pozostawmy, więc wszystkim sektom, wszystkim religiom swobodę praktykowania ich kultu, byleby były one posłuszne prawom ustanowionym przez Naród.”

#140 zdziwiony

zdziwiony

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 7246 postów

Napisano 19 maj 2013 - 12:32

Jako że @Mefisto i @Antoni rzucili koło ratunkowe ekipie z Lubczyny, wyjaśnienia kilku kwestii jak np zorganizowanie imienin księdza w Szkole Podstawowej, gdzie - jak to wyraźnie pisze admin strony - zapraszający przynieśli jadło i napitki i jeszcze podziękowali dobrodziejowi, że zechciał zaproszenie przyjąć - mogę czekać ad defektas mortas. Oraz wyjaśnienia innych kwestii, które - w postaci pytań - przedstawiłem. Jakby @Mefisto & @Antoni wczytali się w teksty na tym forum, łatwo by zauważyli, że nie zawsze Kościół musi czegoś żądać, czegoś domagać się. Są tacy, co sami dają, proszą, aby wziąć i jeszcze są zaskoczeni, gdy spotkają się z odmową. Wcale to nie rzadki przypadek, aby owieczka prosiła wilka, aby ten ją zerżnął, zarznął i zeżarł. Niekoniecznie w tej kolejności.
Podwajanie wpisów nie dowodzi podwojenia swych racji tylko nieumiejętności posługiwania się edytorem tekstu. Niech zatem @Mefisto i @Antoni sami poproszą Admina o usunięcie jednego, zbędnego tekstu.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych